Sylwester nie dla mnie? Czy sięgnąć po „dietę cud”?

Sylwester zbliża się wielkimi krokami. Szał sukienek, fryzur i paznokci można uznać za otwarty. Sporo osób planowało ten dzień już nawet kilka miesięcy wcześniej, book’ując bilety, zamawiając sale czy zwyczajnie robiąc zakupy na sylwestrowy wieczór – żeby niesamowicie i wyjątkowo spędzić tą noc. Jednak czasem nasze oczekiwania nie są w pełni zgodne z rzeczywistością – sukienka jednak nie leży tak, jak byśmy chciały, rajstopy odznaczają się bardziej wyraźnie niż byśmy chciały, a na domiar wzdęcia po pierogach z kapustą “utrzymują się” już tydzień. Chcemy się zmienić na już, schudnąć “na cito”, w tydzień – i wtedy dopada Nas ta myśl: “A może to czas na dietę – cud”? Czy słusznie? A może, skoro nie jesteśmy zadowolone z własnego wyglądu – odpuścić sylwestrową imprezę i zostać przed telewizorem z szampanem i chipsami, bo przecież gorzej już nie będzie? Czy rzeczywiście niezadowolenie z figury powinno determinować całe Nasze życie?

Presja bycia fit perfekcjonistką

Coraz częściej w mediach kreuje się modę na super-szczupłą sylwetkę, zdrowy styl życia (to akurat popieram), bycie wiecznie idealną i perfekcyjną – zarówno w domu, w pracy, jak i w łóżku. Teoretycznie nie byłoby w tym nic złego czy wartego krytyki, jednak internetowy “fit lifestyle”, kaloryfery u kobiet czy sztuczne biusty i pośladki tak zawładnęły mediami, że ¾ kobiet zaczęło się zastanawiać nad tym, co jest w nich nie tak. Nie mogąc sprostać magii fotoszopa i innych programów do “podkreślania” (a raczej naciągania) urody kobiety zaczynają się stresować, popadają w nostalgię i niechęć do wychodzenia z domu czy spotykania się ze znajomymi. Osoby takie przechodzą na dietę-cud, oczekując -8 kg w tydzień. Do tego codzienne ćwiczenia z popularnymi Gwiazdami czy też godziny spędzone na siłowni. I co się dzieje?

Sylwestrowa dieta

Albo jest jakiś efekt, zakończony znienawidzonym efektem jojo, albo nasze oczekiwania nijak mają się do rzeczywistości. Znasz to? Wiesz, jaka potem nadchodzi frustracja, jak dynamicznie spada samoocena i chęć do robienia czegokolwiek. Dodatkowo te nieszczęsne święta, które obwiniamy o każdy dodatkowy kilogram. Ale czy przeglądając czy po raz kolejny obserwując swojego instagrama zawiesiłaś oko na swojej szczęśliwej koleżance z lekką nadwagą lub wcinającą świąteczny barszcz zamiast na kolejnej, idealnie zrobionej Celebrytce? Lubisz się porównywać? Zwłasza z osobami, które od dziecka trenują i tym żyją lub z dziewczynami, które -doskonale wiesz- poprawiły sobie w programie kilka detali, ale mimo to nadal to robisz? Za wszelką cenę chcesz wpasować się jak najszybciej w kanon? Bo przecież na imprezie Sylwestrowej będzie ta jedna na 50 super-fit dziewczyna, której Ty nie przypominasz?

Po co to sobie robisz?

Przepraszam, jeśli męska część odbiorców czuje się urażona, ale wydaje mi się, że to jednak płeć piękna częściej ma problem z niską samooceną – jednak artykuł dotyczy również Panów. Zatem zadajmy sobie pytanie: po co? Czy przez ciągłe niezadowolnie z siebie czujesz się szczęśliwa? Czy maksymalne ograniczenie jedzenia, picia i normalnego życia tylko po to, żeby tego jednego wieczoru przypominać szparaga (i to dość zwiędniętego), sprawia Ci radość?

Zabawa Sylwestrowa ma na celu przywitanie Nowego Roku,w szampańskim nastroju, w doborowym towarzystwie. Więc dlaczego zaczyna być traktowany jak wybieg? Wyścig szczurów?

Przecież wiesz, kim jesteś. Znasz swoją wartość! Wiesz, co w życiu osiągnęłaś i z czego jesteś bardzo dumna! Przecież masz super pracę! Czy też wspaniałe dzieci! Cudownego chłopaka! Świetnie Ci idzie na studiach / w pracy! Jesteś zdrowa! Masz wspaniałą rodzinę, która Cię wspiera i jest blisko Ciebie!

niezwykła dieta cud

Przykładów jest wiele, to tylko kilka – odnalazłaś się? Dlaczego tego nie doceniasz? Czy musisz przejść na restrykcyjną, ubogo-energetyczną dietę, żeby się dowartościować? Czy w ogóle bierzesz pod uwagę swoje samopoczucie? Osobiście nie znam osoby, która cieszy się z tego, że jest głodna i wykończona treningami, do których nie jest przyzwyczajona. Czy będziesz się dobrze bawiła? Czy z czystym sumieniem wzniesiesz lampkę szampana, mając na uwadze że przez ostatnie 14 dni żyłaś na kawie i liściu sałaty?

Dieta cud strzałem w kolano

Niestety, może i stracisz jakąś nadmierną część swojej masy ciała na restrykcyjnej diecie, jednak nie licz na to, że w 5 dni stracisz 3-4 kilo tkanki tłuszczowej. Będzie to głównie woda i tkanka mięśniowa. Nie dostarczysz sobie odpowiedniej ilości mikro-, makroskładników oraz witamin. Będziesz zmęczona, rozkojarzona oraz niesympatyczna. Zimno Ci? To również efekt uboczny. Wypadające włosy, sucha, blada skóra i łamiące się paznokcie? Klasyka gatunku. Nie wchodzę tu już w temat zaburzenia mikroflory jelitowej… A to tylko szczyt góry lodowej, którą zapewne doskonale znasz….

Jeśli rzeczywiście chcesz wyglądać szczuplej to zacznij od zmiany toku myślenia i podejścia do jedzenia. Zmień swoje nawyki na prozdrowotne, a normalizacja masy ciała będzie efektem ubocznym ;).

Zacznij akceptować siebie!

Jesteś wyjątkowa. Jedyna w swoim rodzaju. Nie ma takiej drugiej, jak Ty! Masz niepowtarzalny styl, jedyny w swoim rodzaju uśmiech i nikt nie porusza się tak, jak Ty! Dlaczego tego nie doceniasz? Musisz mieć brzuch niczym rasowa trenerka żeby wyglądać idealnie akurat w tej jednej sukience z całej szafy, zamiast ubrać się w coś równie ładnego, co leży idealnie w tej chwili? Pomyśl nad tym, zanim sięgniesz po kolejną “super-dietkę” albo uznasz, że rezygnujesz z zabawy sylwestrowej i postanowisz zostać w domu.

Próżno szukać dobrej bibliografii, to moja refleksja na temat tego, co obserwuję w swoim otoczeniu coraz częściej. Chciałabym, abyś na chwilę usiadła i pomyślała o swoich mocnych stronach, o tym, z czego jesteś dumna i za co siebie kochasz. Pamiętaj, żyjesz tak, jak chcesz żyć! Nie narzucaj sobie utartych schematów i nie staraj się być taka, jak inni – jesteś przecież jedyna w swoim rodzaju!

Udanego Sylwestra i szczęśliwego Nowego Roku!

Ocena: 4.8. Z 6 głosów.
Please wait...